Historia uczelni


Mamy niezmierną przyjemność poinformować, że w tym roku obchodzimy 15-tą rocznicę wprowadzenia na Politechnice Stanowej statusu uczelni o zaostrzonym rygorze. Jesteśmy przekonani, że nasza uczelnia będzie dalej dynamicznie się rozwijała i przyciągała absolwentów szkół średnich swoim powszechnie uznanym elitarnym charakterem.

Politechnika Stanowa powstała na gruzach technicznej uczelni państwowej. Wszystkie wydziału zostały zobowiązane do podpisania nowej uchwały Parlamentu Politechniki (obecnie Kolegium Dziekańskie) o wprowadzeniu nowych przepisów, zasad oceniania, rekrutacji studentów i stosowania kar wobec spadochroniarzy. Wydziały, które nie podporządkowały się zarządzeniu, zostały zlikwidowane. Pozostałe wydziały przyjęły nowe, zgodne z nowym statutem uczelni nazwy.

Studenci, którzy już dostali się na studia zostali zamknięci w odosobnionym rejonie Politechniki. Wydelegowani przez Rektora instruktorzy rozpoczęli szkolenia przystosowujące do nowego elitarnego charakteru uczelni.

Studia przed reformą systemu edukacji

„alsienaebaem!…” – Kroniki Wiecznego Studenta, z rozdziału opisującego czas „przed”.

Urywek ten jest jednym z nielicznych reliktów świadczących o istnieniu studenckiej kultury czasu „przed”, jak potocznie nazywa się okres poprzedzający wprowadzenie na Politechnice Stanowej statusu zaostrzonego rygoru i kar cielesnych przy użyciu tarki do sera, kilograma soli i 3 świeżych cytryn.

Niewiele wiadomo o tamtych czasach. Z ustnych przekazów można wywnioskować, iż był to cudowny okres, uczelnia była krainą mlekiem i piwem płynącą, na każdym rogu można było spotkać handlarza bułką z chlebem (studencki specjał), a wykładowcy zawsze byli skorzy wspomóc biednego żaka dobrą radą, moralnym wsparciem, czwartym terminem i (w skrajnych przypadkach) ogórkiem kiszonym.

Lecz mimo to, przyszedł czas, że niczym Cesarstwo Rzymskie system ten się rozpadł. Kto ponosi odpowiedzialność za taki stan rzeczy? Czy powinniśmy płakać za utraconą utopią?

Z badań naszych historyków, przeprowadzonych na grupie studentów, absolwentów, wykładowców, pani Krysi i jej psie rasy terier jasno widać, że opisy życia w tamtym okresie są zbiorową fantazją i żalem za rajem utraconym w wyniku popadnięcia w dekadencję. Osoby mające styczność z poprzednim systemem jednogłośnie potwierdzają, iż promował on ludzi spędzających czas na piciu, imprezowaniu, dmuchaniu balonów i smarowaniu tablic masłem. Na ten ostatni proceder mamy podpisy 15 świadków naocznych (i jeden odcisk łapy), z których jasno wynika, że studenci to żartownisie.

Relikty tamtego okresu widoczne są do dzisiaj, kiedy to zdolność organizmu do absorpcji alkoholu etylowego jest wyznacznikiem pozycji w stadzie. Samiec dominuje nad innymi samcami wątrobą. Jest to zgubne dla studenckiego systemu reprodukcji, jako że osobniki, które okazały dominację i w teorii zyskały przywilej rozmnażania, nie są w stanie rozróżnić samicy od: płyty CD, samochodu rektora, samca, drzwi obrotowych, maści na porost brwi, gromady samców i filmu przyrodniczego. Skutkuje to niżem demograficznym i jest szczególnie odczuwalne podczas wiosennego przesilenia, kiedy to z okien akademików, zamiast ekstatycznych jęków, dobiegają odgłosy otwierania butelek piwa i grania w Guitar Hero, a zdezorientowane studentki zaczepiają przechodniów nie rozumiejąc, co się dzieje, a w oczach ich widać jeno żałość i błaganie o pomoc.

Niech entuzjaści okresu „przed” mają to na uwadze. Reżim nie został wprowadzony po to, by zburzyć świat doskonały. Został on uchwalony po to, by dyscypliną i ciężką pracą dać ludziom nadzieję na lepsze jutro. Pamiętajcie o tym następnym razem, kiedy dziekan postawi was przed egzekutorami dzierżącymi tarki do sera.